Hot News

Obchody roku Miłosza

Rok 2011 uchwalony przez Sejm rokiem Czesława Miłosza (w stulecie jego urodzin) będzie obfitował w liczne wydarzenia kulturalne. Uroczystości odbędą się nie tylko w Polsce, ale też na Litwie, w USA, we Francji, w Chinach, Indiach, Izraelu, Rosji i w innych krajach. Na stronie www.milosz365.eu  założonej przez Instytut Książki można śledzić program akcji towarzyszących obchodom roku Miłosza, zapoznać się z biografią twórcy i wspomnieniami o nim.

Polecamy

Zupa musi być

„Zupa musi być, zupa musi być, zupa koniecznie jutro też musi być”.  Tę mantrę powtarza bohaterka naszej książki. Powtarza ją za swoją matką, babka i prababką. Ciotkami i kuzynkami. Pokoleniami kobiet w swojej rodzinie. I wielu innych rodzinach. Choćby się waliło, paliło a u progu domu stali najeźdzcy – zupa musi być. Bo w życiu musi być coś stałego. Choćby miałaby to być zupa. To idealna książka na jesienną szarugę. Zabawna tak bardzo, że można się popłakać. Oczywiście ze śmiechu. Zupa musi być to opowieść mamy Bogusia. O niej samej, o Bogusiu, a tacie Bogusia i o tym wszytkim, co niesie życie...

Czytamy

Na południe od Broad

Charleston, Południowa Karolina, późne lata '60. Leopold Bloom King, syn nauczyciela przedmiotów ścisłych i znawczyni prozy Joyce'a, czuje się wyalienowany i samotny. Od czasu, gdy jego brat popełnił samobójstwo, chłopak, mimo wsparcia ze strony najbliższych, wciąż cierpi z powodu tragedii.

Dlaczego nie lubię Kaspra Bajona
Chodzą słuchy - Punkt widzenia

Zapowiedziałam, że napiszę, dlaczego nie lubię Kaspra Bajona i zrobię to. I w nosie mam, że ujrzą przy tym światło dzienne moje najgorsze cechy.

Po pierwsze: nie lubię Kaspra Bajona, bo jestem zazdrosna o jego talent, który aż "daje po oczach" w jego debiutanckiej powieści "Koń Alechina".

Po drugie: nie lubię Kaspra Bajona, ponieważ za nieprzyzwoite uważam fakt, że będąc zaledwie dwa lata starszym ode mnie, pisze książką tak dobrą, że zazdrosna ja o takim debiucie tylko mogę pomarzyć.

Po trzecie: nie lubię Kaspra Bajona, gdyż robi on z czytelnikiem, więc i ze mną, co chce. Plącze wątki, bawi się narracją, wprowadza co chwila nowe postacie, które potem giną na kilkanaście stron i znowu wypływają - i weź tu tu ogarnij to wszystko.

Po czwarte: nie lubię Kaspra Bajona, ponieważ zburzył on moje błogie poczucie czytelniczego zadowolenia: dawno temu okrzyknęłam się ekspertką od moich ulubionych sag i myślałam, że w tym gatunku nic mnie nie zaskoczy... a tymczasem takiej sagi au rebours jeszcze nie czytałam i nie wiem, czy kiedykolwiek trafię na podobną, gdyż w trakcie lektury miałam wrażenie, że obcuję z czymś osobnym, czego nie da się podrobić.

Po piąte: w książce przestawiona jest dwustuletnia pokręcona historia pewnej hrabiowskiej rodziny. I proszę mi wierzyć, że nie ma w tej opowieści momentów słabszych, postaci nijakich czy wydarzeń, które można by pominąć bez szkody dla całości.Kasper Bajon stworzył galerię dziwaków i oryginałów, nie liczyłam, ile postaci dokładnie opisuje, ale robi to w sposób naprawdę genialny - i za to też go nie lubię, bo jestem zazdrosna.

Po szóste: nawet nie próbuję streścić tej książki, bo to jest z góry skazane na niepowodzenie. Autor swobodnie zmienia plany czasowe, opowiada anegdoty, robi dygresje do dygresji - prowadzona przez niego narracja jest zupełnie nieobliczalna, pełna zakrętów i wirów - jak atramentowa rzeka, nad którą stanął Karol Lorak i nad którą opowiadana jest historia rodziny Mylo - a ja dałam się tej rzece porwać i unieść, co znów świadczy o talencie autora i jest kolejnym powodem, żeby go nie lubić.

Po siódme - Koń Alechina" kojarzył mi się zarówno z "Wariacjami pocztowymi" Brandysa i "Niecierpliwymi" Nałkowskiej - nie za dużo tych dobrych skojarzeń w jednej książce?

A tak zupełnie serio: polecam! "Koń Alechina" jest przykładem literatury z ambicjami, dla wymagającego czytelnika i mam nadzieję, że wywoła spora zamieszania wśród czytelników. Bo w mojej głowie zamieszania już wywołała :)

Skarletka

 

Nowości wydawnicze

Błękit paryski

Lena ma trzydzieści osiem lat, bogate życie osobiste i mnóstwo zawodowych sukcesów. I wszystko byłoby doskonale, gdyby nie fakt, że została zdradzona i porzucona. Aby wyleczyć się z nieszczęśliwej miłości postanawia wyjechać i szukać pocieszenia w podróży. Paryż okazuje się wspaniałym antydepresantem i upaja Lenę artystycznym pięknem i nowym romansem.

Aktualności wydawnicze

Bajki dla dorosłych w kafeterii

O tym, jak bardzo kruche jest ludzkie życie, wiedzą ci, którzy doświadczyli straty kogoś bliskiego, albo sami znaleźli się na granicy życia i śmierci. Wystarczy przecież jedna chwila, by pewny siebie człowiek, zdrowy, majętny, planujący przyszłość, zmienił się w pozbawioną nadziei istotę. Ale dzieje się też tak, że niektórzy ludzie w trudnych momentach znajdują w sobie pokłady niezwykłej energii i wiary.

Reklama