|
Kobiety piszą o miłości. Oglądają życie w lustrze wspomnień, odkurzają przeszłość, marzenia, pamięć. Chcą zatrzymać tylko dobre wzruszenia, zatem czasami nie mówią wszystkiego. Tak jest lepiej – w optykę wspomnień wpisana jest przecież osobliwa autoterapia. Kiedy kobiety piszą o miłości, chowają się za cudze imiona, zmyślone zdarzenia, inne adresy – ale piszą o sobie.
Inaczej nie miałoby to sensu. Eva Gudrymowicz-Schiller, kobieta dojrzała i po przejściach, także zakłada maskę. Łatwiej wtedy potraktować życie jako romans, przygodę z wielkim, choć pensjonarskim w gruncie rzeczy uczuciem podlotka do nauczyciela. Jej bohaterka z warszawskiej Pragi ucieka do Włoch, potem do Kanady, emigruje choć nie zna języka, pracuje w domu starców, zostaje kosmetyczką, zakłada rodzinę, rozwodzi się. Jedynym kolorem jej losu pozostaje uczucie. Może je sobie wmówiła i przegapiła życie. A może przeciwnie, dzięki miłości przetrwała kilkadziesiąt lat szarej egzystencji.
Krystyna Gucewicz
Ewa Schiller zgrabnym piórem, z wielką lekkością wpuszcza nas w dwie wstęgi szos życiowych głównej bohaterki. W jedną wiodąca nas przez jej młodzieńcze, pełne marzeń lata szkolne i drugą przepełnioną zwątpieniami, realiami codziennego nie zawsze łatwego, dorosłego życia. Przez oba wątki przeplata się wszechmogąca, nieśmiertelna miłość. Prowadząc nas po ścieżkach życia bohaterki sprawia, że utożsamiamy się z nią, dzielimy te wspólne chwile, zarówno w szkole, jak i dorosłym jej życiu.
Łucja Abrams Miesięcznik Kalejdoskop London Ontario
|